Jan Ziółkowski jeszcze w sierpniu 2025 roku wylatywał z Warszawy jako jeden z największych polskich talentów swojego pokolenia. Rok później, z kontraktem do 2030 roku i Ligą Mistrzów na horyzoncie, wisi nad nim widmo odejścia z AS Romy. Jak odchodził z Legii nikt nie przewidywał, że tak szybko klub ze stolicy Włoch skreśli Polaka. Wydaje sie jednak, że sam trener i AS Roma utracili wiarę w dalszy rozwój Ziółkowskiego. Włoskie gazety piszą o 20 milionach euro, saudyjskich rozmowach i hierarchii w obronie, w której 21-latek spadł na szóste miejsce. On sam z obozu w Walii odpowiadał, że myśli tylko o żółto-czerwonych. Jednak między pustymi słowami a realiami planów Gasperiniego daleka droga.
Z Warszawy do Italii
Warto przypomnieć, jak do tego doszło. W sierpniu 2025 roku Roma ogłosiła definitywne pozyskanie Ziółkowskiego z Legii Warszawa. Transfermarkt wyceniła transfer Polaka na 6,6 miliona euro. W polskich relacjach pojawiały się 6 milionów plus bonusy oraz 10% od kolejnej sprzedaży. Kontrakt rozpisano do 2030 roku. Mierzący 194 centymetry Warszawiak, wychowanek Polonii, w „Wojskowych” zdążył pokazać się w Ekstraklasie i europejskich pucharach. Do Rzymu leciał dzień po awansie Legii do fazy ligowej Ligi Konferencji.
To był jednak drastyczny skok. Gasperini, jak sam przyznawał, oglądał go głównie na wideo. W Serie A poprzeczka wisi wyżej niż na Łazienkowskiej. Pressing, gra od pierwszej piłki, tempo, którego nie da się oszukać samym wzrostem. Wiadomo było, że o minuty będzie trudno. Mimo to pierwszy sezon nie był pustym epizodem. Polak zaliczył 23 oficjalne mecze, 18 w lidze, cztery w Lidze Europy, jeden w Pucharze Włoch. Łącznie we wszystkich rozgrywkach uzbierał nieco ponad 740 minut. Dla 20-latka, który dopiero uczył się Włoch, to nie katastrofa. To jednak za mało, by zbudować zaufanie trenera, który rok później wraca do Ligi Mistrzów i zmienia swoje plany na zespół.
Szanse, które uciekły
Wszystko zmieniło się w jednym wieczorze w Atenach. W meczu Romy z Panathinaikosem w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Europy. Po czerwonej kartce Gianluki Manciniego w 15. minucie Giallorossi bronili się w dziesiątkę. W 80. minucie Ziółkowski, po dośrodkowaniu Niccolò Pisilliego, strzelił głową na 1:1. Ten gol wbił Romę z powrotem do czołowej ósemki i dał bezpośredni awans do 1/8 finału. Tego wieczoru Polak nie był rezerwowym z kanapy. Był człowiekiem, który uratował punkt i drogę w pucharach.
Ziolkowski to SKY:
🎙️”I’m very happy about this first goal with Roma. I hope it’s not the last, but just the beginning. I work a lot with the staff even on headers and tonight I found myself in the right place at the right time.
“Today we didn’t show our best, but we fought… pic.twitter.com/yrYU1Tbv29
— Wayne Girard (@WayneinRome) January 30, 2026
Jednak wiosna w lidze wyglądała już zupełnie inaczej. W majowych derbach z Lazio dostał siedem minut. Z Fiorentiną też siedem, z Bologną tylko minutę. Z Interem aż dziewięć. Opta notuje, że w Serie A schodził z boiska trzykrotnie, a 31 razy oglądał mecz z ławki. Włoskie relacje przypominają, że Gasperini zdejmował go czasem już w przerwie i nie ukrywał uwag po gwizdku. Walkę o zaufanie, jak piszą polskie serwisy, stopniowo wygrywał nieco starszy Daniele Ghilardi. Roma skończyła sezon na trzecim miejscu z 73 punktami, z drugą najszczelniejszą obroną w lidze, na nieszczęście Polaka. 31 straconych goli w 38 kolejkach. Filarami tej ściany byli Mile Svilar, Mancini, Evan Ndicka i Mario Hermoso. Ziółkowski był w tym obrazku raczej dorysowaną kreską niż ramą.
Patrząc na te liczby, widać pęknięcie. Jesienią i zimą dostawał szanse, pokazał się nawet przeciwko Juventusowi i Interowi, strzelił bramkę, która weszła do historii rzymskiej wiosny w Europie. Wraz z nadejściem rundy rewanżowej jego rola stopniała do epizodów. To nie jest bilans skreślonego juniora. To bilans zawodnika, któremu klub dał minuty próbne i uznał, że egzaminu nie zdał na tyle, by iść z nim w Ligę Mistrzów jako oczywista rotacja.
Ziółkowski daleko w rotacji
Wraz z sierpniem 2026 roku hierarchia w obronie przewróciła się jeszcze raz. Roma ściągnęła z Wolfsburga Konstantinosa Koulierakisa. Il Tempo i Football Italia podają około 16,5 miliona euro plus bonusy. Grek, 22-latek z kadrą narodową, ma być przede wszystkim opcją po lewej stronie, w cieniu Hermosa. Dla Ziółkowskiego oznacza to jasny sygnał. Corriere dello Sport ustawia go już jako szóstego stopera w kolejce, po Mancinim, Ndickce, Hermosie, Ghilardim i nowym zawodniku z Bundesligi. Sześciu środkowych to na papierze luksus. W praktyce to wyrok dla tego, kto nie wchodzi w plany.

Tony D’Amico, dyrektor sportowy, wycenia Polaka na około 20 milionów euro. Tyle samo powtarza La Gazzetta dello Sport. Przy koszcie zakupu rzędu sześciu milionów plus minus, jego sprzedaż to wciąż byłby to zysk dla Romy. Rzymianie potrzebują wpływów. Klub wraca do Ligi Mistrzów, Gasperini chce jeszcze przynajmniej dwóch wzmocnień, a w tle wisi settlement agreement z UEFA. Soulé i Koné też bywają wymieniani jako karty przetargowe, ale to Ziółkowski jest profilem, którego sprzedaż najmniej rozbiera pierwszą jedenastkę. Media jasno stwierdzają, że ewentualna definitywna sprzedaż Polaka mogłaby sfinansować wypożyczenie innego stopera.
Saudyjski klub zaczął rozmowy z Romą, by podpisać Ziółkowskiego, który nie jest w planach Gasperiniego.
— Nicolò Schira, 19 sierpnia 2026
Pieniądze Arabii pukają do drzwi
Potencjalne kierunki rysują się w trzy strony i nie wszystkie są równie realne. Pierwsza, najbliższa marzeniom zawodnika, to Anglia. W lipcu D’Amico sondował tamtejszy rynek. Nottingham Forest, Bournemouth i Brighton od miesięcy szukają piłkarzy o tym profilu. Młody, wysoki, z fizycznością, która na Wyspach sprzedaje się sama. Forest miał nawet złożyć propozycję ustną, około 15 milionów euro z bonusami. Roma odbiła, bo chciała 20. W czerwcu rozmowy przyhamowały, gdy w Forest ruszyły zmiany w sztabie, a Lina Souloukou, dawniej związana z Romą, odeszła. Nikt jednak jeszcze nie zapukał z ofertą, która zadowoliłaby Romę.
🚨 ZIOLKOWSKI SUR LE DEPART
Un club saoudien dont le nom n’est pas filtré aurait ouvert des discussions avec la Roma pour Jan #Ziolkowski.
Il est évident que le défenseur polonais n’entre pas dans les plans de Gasperini, n’ayant joué que 89min en 5 matchs de prepa. https://t.co/Eg5oMIQoGp pic.twitter.com/P6eblqPMmH
— AS Roma Francophone (@ASRomaFrancopho) August 19, 2026
Druga opcja to Arabia Saudyjska. Corriere dello Sport pisze o klubach z Rijadu i Dżuddy, które do końca sierpnia mogą być „idealnym miejscem” na transakcję tej skali. Schira mówi już o rozpoczętych rozmowach, bez nazwy klubu. Kwota 20 milionów zrobiłaby z Ziółkowskiego jednego z najdrożej sprzedanych polskich piłkarzy. Dla Romy, zysk po zaledwie roku. Legia otrzyma procent od kolejnej sprzedaży. Ziółkowski skok do ligi, w której od roku gra Marcin Bułka w Neom SC, a która wciąż bywa traktowana w Europie jako peryferie.
Trzecia droga to ta, czego Ziółkowski nie chce. W czerwcu Ekrem Konur i SiamoLaRoma donosili, że Polak odrzucił Getafe i propozycje z Turcji. Roma może wystawić cenę. Nie może jednak wsadzić go do samolotu wbrew woli, zwłaszcza przy kontrakcie do 2030 roku, który działa w obie strony. Patrząc na potencjał rozwoju i popularność ligi tureckiej, która rośnie w ostatnim czasie, być może transfer do zespołu z czołówki ligi nie był by taki zły. W Galatasaray czy Fenerbahce wciąż miałby kontakt z europejską piłką na najwyższym poziomie. Trabzonspor byłby kierunkiem gdzie zyskałby sporo doświadczenia dzieląc szatnie z niedawnym piłkarzem Liverpoolu, Mohamedem Salahiem. Besiktas i Samsunspor także pozostają w walce o grę w Europie, a dodatkowo gwarantują udział w ciekawym projekcie trenera.
„Kto mówi, że miałem odejść?”
I tu wraca nadzieja, której nie da się wycenić w milionach. Na początku sierpnia, z letniego zgrupowania w Walii, Ziółkowski usiadł do rozmowy z SiamoLaRoma. Pytany o plotki transferowe, nie szukał dyplomacji. „Kto mówi, że miałem odejść? Nie przywiązuję wagi do tego, co mówią ludzie. Gdyby było w tym coś prawdziwego, byłbym pierwszym, który by o tym wiedział, ale tak nie jest. Teraz jestem skupiony na Romie”. O Lidze Mistrzów mówił, że to „wyjątkowa emocja” i miejsce, w którym Roma zasługuje być.
„Moją ambicją jest grać jak najwięcej, bo to sprawia, że czuję się ważny dla zespołu. Mam nadzieję dostać okazje, żeby pokazać, jakim jestem piłkarzem”Jan Ziółkowski, sierpień 2026
To nie brzmi jak człowiek spakowany na lotnisko. Brzmi jak zawodnik, który wie, że zeszły sezon był słaby, ale wciąż widzi siebie w żółto-czerwonej koszulce. Tym razem z hymnem Ligi Mistrzów, a nie Ligi Europy. Kalendarz mu sprzyja bardziej niż hierarchia. Serie A, puchar krajowy i elitarne rozgrywki europejskie to kilkadziesiąt meczów, kontuzje, kartki, rotacje. Gasperini sam wcześniej podkreślał, że na taki sezon potrzebuje szerokiej grupy stoperów. Trener chciał mieć nawet sześciu środkowych obrońców. Jeśli tak, Ziółkowski nie musi być pierwszym wyborem, by dostać minuty, których rok temu wiosną już nie miał. Słowa z Walii padły, zanim Schira napisał o saudyjskich rozmowach i zanim Koulierakis na dobre usiadł w szatni.
📋 I CONVOCATI PER BORUSSIA DORTMUND ROMA
🧤Portieri: De Marzi, Gollini, Svilar
🛡️Difensori: Rensch, Koulierakis, Ndicka, Molina, Hermoso, Mancini, Ziolkowski, Mannini, Reale, Lulli, Ghilardi
🧠Centrocampisti: Cristante, El Aynaoui, Koné
⚽️Attaccanti: Castro, Malen, Soulé,… pic.twitter.com/AVku5sGyrb
— RomaSpace.eu | AS Roma (@RomaSpace_eu) August 14, 2026
Ostatecznie historia Ziółkowskiego w Rzymie, nie przebiega tak jak oczekiwaniu. Klub kupił go tanio, dał mu rok nauki, a teraz liczy na profit. Dziś jeden scenariusz wiedzie do Rijadu, drugi na Wyspy, trzeci, najcichszy, zostawia go w stolicy Italii jako szóstego stopera z biletem na Ligę Mistrzów. Dopóki nikt nie położy na stole tych 20 milionów, a Ziółkowski to wciąż zawodnik AS Romy. Pytanie tylko, czy Gasperini w ogóle chce na niego znowu spojrzeć.
